Przejdź do głównej zawartości

Pułapki myślenia

Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. Tak się mówi. To zwykłe powiedzenie zawiera w sobie mnóstwo prawdy. Pomyśl nad tym jakie kłamstwa w twoim życiu zostały powtórzone tak wiele razy, że zacząłeś w nie wierzyć.
Czy często słyszałeś, że jesteś beznadziejny? 
Czy sam sobie powtarzasz jestem gruby/gruba?
Czy tak mocno wierzysz w swoją nieudolność, że nawet nie podejmujesz ryzyka jakiegokolwiek działania?
Mózg ludzki magazynuje każde słowo, każde zdarzenie jakie nam się przytrafiło. Nawet jeżeli nie pamiętamy o tym świadomie to informacje te nie giną. Mózg unika sprzeczności, więc jeżeli w Twojej podświadomości zakodowałeś bycie beznadziejnym to świadomie będziesz unikał zadań trudnych i wymagających wysiłku. Jeżeli codziennie żartujesz sobie z tego, że jesteś gruby, to nie oczekuj, że schudniesz. Tak mocno wpoiłeś swojej podświadomości ten fakt, że próbuje ona zrobić wszystko, by w twym umyśle nie było sprzeczności, więc podsuwa Ci myśli o słodyczach, odwodzi Cię od ćwiczeń. Być może brzmi to śmiesznie, że podświadomość tak działa, ale to naturalny mechanizm ludzki. Podświadomość służy chronieniu nas, np. gdy czuje ona gorąco to kieruje naszą ręką tak byśmy się nie oparzyli. Przetworzenie tego świadomie byłoby zbyt wolne. Dlatego podświadomość działa automatycznie, na podstawie doświadczenia i ogólnie przyjętych zasad. Jeżeli przyjmiesz w życiu zasadę, że jesteś beznadziejny, brzydki, gruby i nikt Cię nie chce to niestety tak będzie. Będziesz roztaczał wokół siebie aurę zniechęcającą ludzi do kontaktu z Tobą. 
Dlatego musisz zmienić swoje myślenie. Pomyśl jakim cudem jesteś. Zostałeś stworzony, żyjesz, masz energie do tworzenia dobra, masz w sobie pierwiastek boski. Jesteś w stanie dawać ludziom szczęście i to jest Twoja siła! Twój jeden uśmiech może zmienić komuś dzień. To jest ogromna moc! Korzystaj z niej mądrze. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie wyjdę z domu bez makijażu.

Zapewne wiele razy wypowiedziałaś takie zdanie. Nie wyjdę z domu bez makijażu, koniec kropka. Niby wszystko spoko, no bo lubisz się malować, każdy chce się dobrze czuć we własnej skórze i się podobać, ale... No właśnie jest kilka ''ale''. Przede wszystkim każda z nas powinna się zastanowić dlaczego nakłada na twarz makijaż.   1. Czy robię to, bo lubię? 2. Czy robię to, by podobać się innym? 3. Czy uważam, że bez makijażu jestem brzydka? 4. Czy brak makijażu równa się dla mnie z brakiem dbania o siebie? 5. Czy czuje społeczną presję, by nakładać makijaż?   Jeżeli odpowiedziałaś (bądź odpowiedziałeś) ''Tak'' na pytania 2-4 to w mojej opinii musisz zmienić swoje myślenie. Żyjesz dla siebie, a nie innych. Nie ma potrzeby imponowania innym ludziom wyglądem. Ważne, że to Ty znasz swoją wartość i powinnaś czuć się super ze sobą, bez zapewnień obcych. Jeżeli uważasz, że bez makijażu jesteś brzydka/ki to się mylisz. Po prostu twoja twarz ró...

Kto na tym zyskuje?

Kto zyskuje na tym, że nie lubisz swojego ciała, siebie?        Zyskują na tym firmy, które mówią nam, że tylko dzięki ich produktowi będziemy wartościowe, piękne i szczęśliwe. Wielu osobom zdaje się, że osiągając jakiś wygląd w końcu będą mogły zacząć żyć, cieszyć się każdym dniem i znaleźć miłość, spokój i harmonię.  Nienawidzenie własnego ciała nie stwarza szczęścia, osiągnięcie idealnej sylwetki też nie. Twoje życie nie zmieni się nagle o 180 stopni, gdy tylko zrzucisz zbędne 5,10 czy 60 kg. W społeczeństwie, które czerpie zyski z twoich kompleksów, lubienie siebie jest naprawdę aktem buntu! Pozbycie się negatywnych emocji do siebie i innych pozwoli Ci zacząć w końcu żyć!   ❤

Kieruj się miłością

Wiem, że to brzmi idiotycznie. Wiem, że to absurdalne.  Ale kluczem do szczęścia, spełnienia i harmonii ze wszechświatem jest właśnie miłość. Miłość powszechna, do wszystkich. Nie chodzi mi jednak o miłość romantyczną. Mam na myśli miłość do bliźniego, miłość człowieczą płynącą prosto z naszego boskiego pierwiastka, z naszej duszy.  Nastaw się w swoim życiu na miłość do tego świata, nastaw się na wdzięczność za cud życia.  Ostatnimi czasy mam lekki kryzys w budowaniu swojej duchowości. Tonę w negatywnych emocjach, wszędzie dostrzegam zło. Dużo rzeczy mnie denerwuje. Przypomniałam więc sobie o zasadzie miłości. Cierpię, bo zabrakło mi jej ostatnio w życiu. Narzekałam na ludzi, obgadywałam ich, komentowałam, śmiałam się z innych. To wszystko zaczęło się we mnie kłębić. Zdarzyła mi się seria niefortunnych wypadków. Byłam zła i płakałam zastanawiając się dlaczego mam takiego pecha i dlaczego wszechświat mnie nienawidzi.  Zapomniałam. Zapomniałam jakie są powody ...